Przy drodze

Kiedy Jezus przybliżał się do Jerycha, jakiś niewidomy siedział przy drodze i żebrał. Gdy usłyszał przeciągający tłum, wypytywał się, co to się dzieje. Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi. Wtedy zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!»
Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie. A gdy się przybliżył, zapytał go: «Co chcesz, abym ci uczynił?» On odpowiedział: «Panie, żebym przejrzał». Jezus mu odrzekł: «Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła». Natychmiast przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga. Także cały lud, który to widział, oddał chwałę Bogu

Ta historia nieustannie mnie zaskakuje za każdym razem gdy ją czytam. Kim był ten żebrak, siedzący prawdopodobnie w rowie, przy drodze poza miastem? Co go tam doprowadziło? I wreszcie, jak on naprawdę miał na imię?

W Ewangelii św Marka ten żebrak nazwany jest Bartymeuszem. I to wcale nie musi być imię tego człowieka. W języku hebrajskim słowo „bar” oznacza syn, więc autor najpierw podał hebrajskie słowo a potem mógł przetłumaczyć je na język grecki, ponieważ w tym języku napisana była Ewangelia. Bartymeusz oznacza po prostu: „syn Tymeusza”.
W Biblii imię było bardzo ważną rzeczywistością, oznaczało konkretną misję i tożsamość człowieka który je nosił. A jedyne nam znane imię tego człowieka oznacza tylko to, że jest synem swojego ojca.

Jeszcze ciekawiej robi się gdy zajrzy się do słownika i sprawdzi znaczenie słowa “timeus”. Znaczy ono: “czczony, godny szacunku”. I mam nadzieję że nie tylko ja odczuwam tutaj jakiś zgrzyt – ślepy żebrak będący totalnie poza marginesem społeczeństwa ma imię które oznacza że jest synem kogoś godnego czci, pełnego szacunku. Mały syn wielkiego ojca? Kompleks niższości? Być może… A może jego imię ma mi przekazać, bym nie sądził po pozorach i spróbował spojrzeć na drugiego człowieka oczami Boga a nie według swoich własnych uprzedzeń?

Bardzo ciekawe dla mnie są też dwie inne rzeczy: pierwsza jest taka, że autor pisze, że Jezus przybył do Jerycha, i momentalnie z niego wychodzi, tak jakby pojawił się tam tylko w jednym celu – żeby spotkać Bartymeusza i go uleczyć. Jerycho leżało 230 metrów pod poziomem morza. Natomiast Jerozolima jakieś 740 metrów ponad, co daje nam około kilometr różnicy. Więc Jezus schodzi tak nisko jak tylko się da, można by powiedzieć że w sam środek jego nędzy, do samego dna życia Bartymeusza, bierze go za rękę i zabiera ze sobą w górę do Jerozolimy. Bo tylko Bóg zna prawdziwą tożsamość człowieka, niezależnie od tego czy my mamy go za żebraka Bartymeusza, bezdomnego, czy alkoholika spod lokalnego osiedlowego sklepu… Dla Niego nie istnieje takie pojęcie jak “człowiek stracony”. A jeśli On nikogo nie przekreśla to tym bardziej ja sam nie mam takiego prawa, bo nigdy nie poznam całej historii drugiej osoby, nie dotknę głębi jej/jego serca. Tą prawdę zna tylko Ten, który sam jest Prawdą – Jezus Chrystus.

Niedługo kończy się kolejny już rok liturgiczny, i jeśli być może patrzysz na to jak minął, i znów czujesz się jak żebrak bez imienia, to pomódl się tym Słowem, bo Jezus chce dziś zejść właśnie do Ciebie, niezależnie od tego jak nisko i daleko jesteś.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: