O zmianach

Dwa tygodnie temu wystąpiłem z Zakonu Kaznodziejskiego. Oznacza to więc że nie jestem już dominikaninem, choć moje śluby zakonne wygasają 30 września tego roku. Nie chcę tutaj komentować, rozpisywać się na temat tej decyzji i jej okoliczności. Napiszę tylko że była przemodlona i solidnie przemyślana. Odszedłem w trakcie formacji i będąc na ślubach czasowych, stąd moja sytuacja kanoniczno-prawna jest jak najbardziej uregulowana. Nie zamierzam przestawać głosić i ewangelizować, na ten moment jako osoba świecka, dlatego też nie kończę internetowej działalności. Poniższy tekst nie będzie dotyczył motywów mojego wyboru. Nie znajdziesz tutaj także żadnej sensacji. Będzie o czymś zupełnie innym. Jeśli więc chcesz, to zostań i czytaj dalej. A jeśli nie, to dziękuję ci za wspólną przygodę w tym miejscu.

Kolejne deszczowe popołudnie tego lata… Siedzę w pokoju, w pozornie nowym dla mnie miejscu. Tylko pozornie bo przecież tutaj się wychowałem, tutaj spędziłem pierwsze 19 lat mojego życia. Dlaczego więc nowym? Ponieważ to miejsce nie jest już takie samo jak to, które cztery lata temu opuszczałem. I ja już nie jestem taki sam. Dopadło nas coś, co nazywamy prostym określeniem: zmiana.

Każdy z nas dokonuje w ciągu dnia dziesiątek, może nawet setek zmian. Myślę że w skali życia docieramy do wręcz niemożliwej do określenia ilości najróżniejszych przeobrażeń. Całe ono jest jedną wielką zmianą, dotyczy nas, osób które nas otaczają i świata, w którym żyjemy. Nie wszystkie zmiany są tymi dobrymi, i nie każdy błąd jest tym złym. To tak po prostu wygląda, czy tego chcemy czy nie.

Jeden z moich dobrych znajomych powiedział kiedyś, że tylko kryzys, poważna zmiana jest w stanie dokonać w nas gruntownego przeobrażenia. Że jest z nami podobnie jak z wodą, poprzez stany krytyczne przechodzimy w inny stan skupienia. Zmienia się nasza jakość. Patrząc wstecz na ostatnie tygodnie muszę przyznać mu rację. Zmiana jest efektem naszych działań i ich przyczyną zarazem, bo jedna pociąga kolejne, powodując, zależnie od naszej reakcji, nasz rozwój lub regres.

Śmiało mogę stwierdzić jednak, że na obecnym etapie mojego życia istnieje jedna zmiana, która ma dla mnie kluczowe znaczenie: Moja własna zmiana myślenia, po grecku „metanoia”, tłumaczona po prostu jako nawrócenie. Osobiście uważam że jest ona kluczową i jedyną ponad wszystko wartą podjęcia zmianą jaka powinna się dokonywać nieustannie w moim życiu.

Spoglądając ze znacznie bardziej już teraz obiektywnej perspektywy na przeszłość, mogę to jasno stwierdzić: Podstawową dla mnie zmianą jest moje nieustanne powracanie do Jezusa Chrystusa. W obliczu tej drogi wszystkie inne zdają się o wiele mniej istotne, lub w ogóle tracą swoje znaczenie. Po prostu gorąco wierzę że Bóg jest sprawcą wszelkiego dobra w moim życiu, a ze zła i błędów jakie jako słaby człowiek popełniam jest On w stanie wyciągnąć jeszcze większe dobro. Bo tylko On jest dobry. Proszę Cię więc dziś o chwilę modlitwy za mnie, aby każda zmiana prowadziła bliżej do Niego. Na tym mi zależy. I już teraz „z góry” dziękuję.

Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe.

Rz 12, 2

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: