Dwie drogi?

Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa.  Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła».  A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona».  (Łk 10, 38-42)

Od trzech tygodni mieszkam w Tralee, małym urokliwym miasteczku w południowo-wschodniej Irlandii. Z jednej strony góry, a z drugiej ocean. Pośrodku życie biegnie jakby swoim własnym rytmem, z pozoru dalekim od wszelkiego hałasu i pośpiechu. Wydaje się że tych 21 dni które tu dotychczas spędziłem to niewielki okres czasu. Jednak widzę, że gdzieś na głębokich poziomach serca zdążyłem się już zżyć z tym miejscem, ludźmi, z tym Kościołem.

Dlaczego o tym piszę? Bo gdy słyszałem dzisiejszą Ewangelię, to w mojej głowie pojawiła się typowa myśl, którą zapewne „przerabiały” całe pokolenia. Co wybrać? Życie aktywne czy kontemplacyjne, poświęcić się służbie ubogim czy raczej oddać się modlitwie? Szczerze przyznam że to jeden ze stałych punktów mojego wewnętrznego rozdarcia i gdy większy akcent położę na którąś ze stron, z drugiej już za chwilę pojawiają się, być może i drobne, ale jednak wyrzuty.

Może także właśnie dlatego spośród wielu miejsc, wstąpiłem do Zakonu Kaznodziejskiego, bo tu właśnie znajduję balans pomiędzy modlitwą a działaniem, zdrowy balans jaki ciężko było mi znaleźć gdzieś indziej.  I nie chcę tutaj rozstrzygać, co jest ważniejsze, bo tak naprawdę nie da się tego rozstrzygnąć. Moim zdaniem w tym fragmencie wcale nie chodzi ani o Martę ani o Marię, tylko o Chrystusa. Bo bez Niego tak naprawdę to co robi Maria lub Marta nie miałoby większego przeznaczenia i sensu. Bez niego ani modlitwa nie będzie skuteczna, bo nie mamy innego Pośrednika, ani działanie bez Chrystusa nie przyniesie wiecznych owoców. Bo przecież „w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy”

Więc może warto szczególnie dziś nie skupiać się na tym czy za mało się modlę, albo za mało pomagam drugiemu człowiekowi. Może warto zacząć od tego bardziej podstawowego pytania. Być może słyszałeś/aś je już tysiące razy, odmienione przez wszystkie możliwe przypadki, ale ośmielę się zadać je jeszcze raz: Kim jest dla Ciebie Jezus Chrystus? Bo tutaj wcale droga się nie kończy, lecz zaczyna, a właściwy kierunek możemy obrać tylko w Nim i dzięki Niemu.

Modlę się o dobro dla Ciebie.

Paweł

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: