Niepoznawalna bliskość

„I wołał jeden do drugiego: «Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały». Od głosu tego, który wołał, zadrgały futryny drzwi, a świątynia napełniła się dymem. „

„Widząc to, Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: «Wyjdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiekiem grzesznym».”

Dzisiejsze Słowo Boże jest zdecydowanie pełne mnóstwa emocji, akcji, i słuchając można naprawdę doświadczyć Jego mocy. Jednak mnie samego bardzo mocno dotknęła zupełnie inna rzecz. No właśnie, inna…

Wgłębiając się w te teksty można jasno dostrzec zwyczajne oddzielenie pomiędzy człowiekiem a Bogiem. I nie mówię tutaj o podstawowym rozdzieleniu polegającym na tym, że my jesteśmy stworzeniem, a On Stwórcą. Trzeba sobie jasno zdać sprawę z faktu, że między nami a Bogiem istnieje dosłownie przepaść, i to niemożliwa do przeskoczenia przez nas za pomocą zmysłów czy rozumu. Nie ma się, co dziwić Izajaszowi, że gdy widzi chwałę Boga to ma świadomość swojej niegodności i tego, że to go po prostu przekracza. Widzi świętość Pana w opozycji do całej swojej grzeszności i słabości. W tekście zostaje użyte słowo ἅγιος (hagios), co literalnie oznacza: święty, ale także inny, oddzielony. Bo Bóg faktycznie jest inny od nas i na nasz racjonalny sposób nigdy go nie poznamy do końca, to zwyczajnie niemożliwe.

Bo myśli moje nie są myślami waszymi
ani wasze drogi moimi drogami –
wyrocznia Pana.
 Bo jak niebiosa górują nad ziemią,
tak drogi moje – nad waszymi drogami
i myśli moje – nad myślami waszymi.

Dokładnie takiej samej przepaści jak starotestamentalny prorok, doświadcza święty Piotr po cudownym połowie. Miał okazję dotknąć czegoś, co totalnie wybiega poza jego poznawcze możliwości, i momentalnie stawia go to w prawdzie o sobie samym.  Stąd jego okrzyk, ta inność zwyczajnie budzi w nim lęk i poczucie niegodności.

Nasza kondycja nie byłaby zbyt pozytywna gdybyśmy zatrzymali się tylko na stwierdzeniu, że Bóg jest daleko, niepoznawalny, nieogarniony, taki surowy władca „gdzieś w chmurach”. W ciągu historii wiele osób zatrzymywało się właśnie na tym fakcie i nie kończyło się to dobrze. W rzeczywistości sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Bóg zmienił totalnie wszystko, kiedy posłał swojego Syna Jezusa Chrystusa, który stał się człowiekiem, umarł i zmartwychwstał żeby nas zbawić. Nie tylko zbawić, ale przede wszystkim zbliżyć do Ojca tak, jak nigdy nie bylibyśmy w stanie sami tego dokonać. Bo właśnie teraz Bóg jest najbliżej Ciebie jak to tylko możliwe, mieszka w Tobie o ile zechcesz Go przyjąć. Brzmi to niesamowicie, ale Bóg przyjął ludzką twarz – Jezusa Chrystusa i odtąd nikt naprawdę nie może powiedzieć, że On jest daleko. Jest na wyciągnięcie dłoni.

czym jest człowiek, że o nim pamiętasz,
i czym – syn człowieczy, że się nim zajmujesz

Nasz Pan zrobił i wciąż robi wszystko, co tylko jest możliwe dla naszego zbawienia. Więc może warto się dziś zapytać, co ja robię dla Niego? Co robię żeby być bliżej Miłości? I niech na koniec tych pytań z serca wypłynie jedno proste zdanie: „Oto ja, poślij mnie”. Tego Ci życzę.

Paweł

O, mój bracie, kontemplatyk to nie człowiek, który posiada ognistą wizję cherubinów niosących Boga w ich wyimaginowanym rydwanie, lecz po prostu ten, kto zaryzykował i postanowił zapuścić się umysłem w pustynię poza granice języka i poza idee, gdzie spotyka się Boga w na- ‚ gości czystej ufności, innymi słowy, w poddaniu naszego ubóstwa i nie- pełności po to, by nie skupiać umysłu kurczowo na nas samych, jak gdyby myślenie miało sprawić, że istniejemy. Orędzie nadziei, które zatem proponuje Tobie, bracie, kontemplatyk, nie mówi, że musisz przebić się przez dżunglę języka i problemy otaczające dzisiaj Boga, lecz że niezależnie od tego, czy to rozumiesz, czy nie, Bóg kocha Cię, jest obecny w Tobie, żyje w Tobie, zamieszkuje w Tobie, woła Cię, zbawia Cię i proponuje Ci zrozumienie i światło, których nie da się porównać z czymkolwiek, co znalazłeś w książkach lub usłyszałeś w kazaniach. Kontemplatyk nie ma Ci nic do powiedzenia, poza tym, że chce Ci dodać otuchy i powiedzieć, że jeśli ośmielisz się zgłębić własne milczenie i zaryzykować podzielenie się tą samotnością z drugim, samotnym człowiekiem, który szuka Boga przez Ciebie, wówczas prawdziwie odkryjesz światło i zdolność zrozumienia, co jest poza słowami i poza wyjaśnieniami, ponieważ jest to zbyt blisko, by móc to wyjaśnić; jest to intymna jedność w głębi Twego własnego serca, ducha Boga i Twojego własnego, sekretnego, najgłębszego „ja” tak, że Ty i On jesteście prawdziwie Jednym Duchem. Kocham Cię, w Chrystusie. – Thomas Merton

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: