Podróże i powroty

Bardzo lubię te momenty, gdy zazwyczaj późną nocą z plecakiem na ramieniu przekręcam klucz w zamku bramy krakowskiego klasztoru, wracając z jakiejkolwiek podróży. I właśnie wtedy zachodzi w moim sercu to szczególne rozdarcie, które ciężko w miarę racjonalny sposób wytłumaczyć… Ale od początku…

Dwudziestego szóstego grudnia, czyli drugiego dnia Świąt zerwałem się wyjątkowo wcześnie jak na moje standardy, bo byłem na nogach już o piątej rano. Jeśli ja wstaję tak wcześnie to zazwyczaj powód jest tylko jeden: aby zdążyć na pociąg. Tego dnia jechałem na krótki czas do rodzinnego domu – do Biłgoraja. Polskie koleje pomogły mi pięknie rozpocząć ten dzień i po godzinnym opóźnieniu ruszyłem w drogę.

Nie będę tu pisał szczegółowej relacji z pobytu i podróży, bo nie w tym sens tego konkretnego wpisu. Wystarczy wspomnieć jedynie, że była ona pełna spotkań i rozmów, nie zabrakło też czasu z rodziną. W dwóch słowach: Piękny czas.

Po powrocie znów towarzyszyło mi to szczególne i dziwne rozczarowanie. I nie odnosiło się ono wcale do tych dwóch dni w domu, do mojej rodziny czy do znajomych i przyjaciół. Jedynym jego obiektem byłem ja sam i moje podejście. Zdałem sobie sprawę z faktu, jak często próbuję szukać szeroko pojętego szczęścia w konkretnych osobach, miejscach czy sytuacjach. Ogółem mówiąc poza Bogiem i poza mną samym. Czyli tam gdzie nigdy nie będę w stanie w pełni go osiągnąć.

Życie to zła noc w kiepskiej karczmie. – św. Teresa z Avila

Zaznaczam od razu, że nie mam zamiaru stwierdzać, że wszystkie te rzeczywistości nie są w stanie w jakiś sposób przyczynić się do mojego szczęścia czy postrzegania siebie, jednak próba uczynienia z nich głównego źródła tego stanu po prostu kończy się porażką. Zawsze.

Myślę, że często w życiu kogoś, kto próbuje, nawet w ułomny, słaby i wypełniony upadkami sposób iść za Bogiem, nadchodzi taki moment, gdzie jasno stwierdza, że zwyczajnie nigdzie już nie przynależy, że nie ma takiego miejsca na ziemi, i takich osób, które mogłyby wypełnić w całości jego serce. I z całą pewnością to jeden z pięknych momentów, gdy to Bóg zaczyna to serce ogarniać i przenikać swoją Obecnością, której nigdy wcześniej nawet nie wyczuwało, inaczej widzi się wszystkie zdarzenia z życia swojego i innych ludzi, a jest tak dlatego, że Boża Miłość staje się  pryzmatem, który nadaje spojrzeniu zupełnie nową jakość- perspektywę Ewangelii.

Żadne marzenie, żadna podróż czy przygoda, żadna ziemska relacja, miejsce czy środowisko nie wypełni Twojego serca w pełni i do końca. Tak więc życzę Ci dziś jednego: szukaj szczęścia tam, gdzie ono jest w pełni i zupełnie za darmo. U Boga.

«Stworzyłeś nas (…) jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie» – św. Augustyn

Jedna myśl na temat “Podróże i powroty

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: