Spokój czy pokój?

A ty, Betlejem Efrata, 
najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich!
Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu,
a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności.
 Przeto [Pan] wyda ich aż do czasu, kiedy porodzi mająca porodzić.
Wtedy reszta braci Jego powróci do synów Izraela.
 Powstanie On i paść będzie mocą Pańską, w majestacie imienia Pana Boga swego.
Osiądą wtedy, bo odtąd rozciągnie swą potęgę aż po krańce ziemi.
 A Ten będzie pokojem

(Mi 5,1-4)

Przygotowania do tych świąt, jak zresztą każde z moich dotychczasowych, przeżywanych w Zakonie były bardzo intensywne, wiele pracy, w końcu nie tak łatwo znowu jest wysprzątać średniowieczny klasztor, w którym na stałe mieszka około setka zakonników. I wiele było w tym wszystkim zabiegania stresu i nerwów. Wreszcie przyszedł ten dzień, 24 grudnia, poszedłem rano do spowiedzi i z pozoru niewiele się zmieniło,  aż do samego wieczora.  Najpierw nieszpory z braćmi w pustej, wygaszonej bazylice, później życzenia i wieczerza wigilijna… Mam wrażenie, że to „coś”, zaczęło się już podczas samych życzeń, doświadczenie niepodobne do żadnego innego, tak niespotykane i bliskie zarazem. Później podczas uroczystej liturgicznej wigilii i podczas pasterki tylko się wzmagało, wszechogarniające i przenikające całą istotę… Pokój.

Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. 
Nazwano Go imieniem:  Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, 
Książę Pokoju

Być może brzmi to dziwnie, obco i nieswojo. Ale nie chodzi mi o jakieś emocjonalne uniesienie, o stan wzruszenia czy zwykłe dobre samopoczucie. To jest coś wielokrotnie przekraczającego te stany. Pokój serca, który przynosi Jezus Chrystus przenika całego człowieka, aż do szpiku kości. I wcale nie musi to prowadzić do opanowania i ludzkiego „spokoju”. Często bywa wręcz odwrotnie.

Mam wrażenie, że właśnie o to chodzi w tych świętach. Wcale nie o całą rodzinną atmosferę, (choć ona także jest ważna), nie o te wszystkie piękne życzenia, uśmiechy i łzy przy wigilijnym stole, powroty do domu i tą wspaniałą radosną otoczkę. Ta cisza, która się wciąż przewija podczas tych Świąt, stawia mi jedno pytanie: Czy w tym całym swoim zabieganiu, nerwach, stresie, przy całym mnóstwie życiowych, mniejszych i większych problemów, przy samotności i tym wszystkim, co trapi moje serce, tak całkiem naprawdę tęsknię za pokojem? Takim pokojem, jaki tylko Zbawiciel może mi dać?

Więc tego chcę Ci także życzyć, dziś i jutro i na każdy dzień Twojego życia. Żebyś umiał/a odważyć się tak zwyczajnie, bez żadnych „ściem” i wyuczonych formuł po prostu pogadać z Twoim Zbawicielem. Bo jeśli On przyszedł i jest między nami to naprawdę nie masz się już, czego bać, dlatego że przez Niego masz otwartą autostradę do nieba. Tylko czy pragniesz nieba? Może najwyższy czas zatęsknić?

«Chwała Bogu na wysokościach,
a na ziemi pokój
ludziom Jego upodobania»

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: