Trzynasty wojownik

„Do innego rzekł: «Pójdź za Mną». Ten zaś odpowiedział: «Panie, pozwól mi najpierw pójść pogrzebać mojego ojca». Odparł mu: «Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże».” (Łk 9, 59-60)

 

To musiał być dla niego naprawdę ciężki dzień, śmierć ojca, pewnie żywiciela rodziny. Rozpacz najbliższych, tak wiele „spraw do załatwienia”. I nagle przychodzi On. Skoro ten człowiek podjął w ogóle temat „pójścia za Jezusem” to zapewne musiał wcześniej o Nim słyszeć. Nie wiemy kim był dla Niego Jezus. Czy spotkali się wcześniej… Słyszymy krótki dialog, który jednych oburza, innych dziwi a jeszcze innych pociąga.

W tych zdaniach z Ewangelii Łukasza zadziwiające jest to że po raz kolejny to Jezus zaprasza i wzywa. W tradycji żydowskiej było zupełnie odwrotnie: To uczniowie wybierali nauczyciela i naśladowali Go. Jezus natomiast po raz kolejny łamie schemat, robi coś przekraczającego skostniałe ramy. Chce radykalnie wkroczyć do życia tego człowieka.

Ale, co najważniejsze. Z tego fragmentu nie da się dowiedzieć czy ten człowiek poszedł za Chrystusem czy jednak pozostał w swoim starym życiu. Początkowo nie mogłem zrozumieć tego zabiegu autora, bo przecież to mogła być dla niego najważniejsza decyzja, czy nie warto było odsłonić „zakończenia tej historii?”. Ale z czasem zobaczyłem dlaczego święty Łukasz mógł to opisać właśnie w taki sposób.

Czytając ten i inne fragmenty często myślę o tym jak potoczyło się życie tych osób które usłyszały: „Pójdź za mną”, ale ostatecznie nie podjęły tej drogi, nie wyruszyły za Jezusem. Czy mieli poczucie straconej szansy? Czy ich życie po tym fakcie było równie szczęśliwe jak przed spotkaniem „cieśli z Nazaretu”?

I tutaj objawia się coś co dla mnie osobiście jest nie do ogarnięcia „rozumowo”. Tajemnica powołania. Zaproszenie Chrystusa jest zawsze aktualne. On nieustannie powołuje mnie do pójścia za Nim, każdego dnia na nowo.

W ciągu mojego życia zdarzyło mi się kilka razy obejrzeć film „Trzynasty wojownik”. I w nim schemat jest całkiem podobny, człowiek po osobistej tragedii i wskutek wielu problemów musi uciekać z rodzinnego kraju. Właśnie w ten sposób główny bohater trafia na ludzi i w miejsca w których nigdy „normalnie” nie miałby szans się znaleźć i w ten sposób rozpoczyna się największa przygoda jego życia. Dlaczego o tym piszę? Bo często krytyczne momenty są właśnie najlepsze do rozpoczęcia czegoś nowego. Jak kiedyś powiedział mój znajomy, ks. Krystian Malec ( blog Słowo Daję): „Z kryzysami jest jak z wodą, gdy dociera do granicy to przechodzi na wyższy poziom, zmienia swój stan.”

Być może wspomniany na początku człowiek z Ewangelii miał być właśnie Trzynastym Apostołem? Nigdy (a przynajmniej na pewno nie w tym życiu) nie dowiemy się jak potoczyły się dalej jego losy i jak ta decyzja wpłynęła na Jego życie?

Jaki wniosek mogę z tego wyciągnąć dla siebie? Nie bój się kryzysów, bo może się okazać że w najmniej spodziewanym momencie właśnie w kryzysie Bóg przyjdzie do Ciebie. Odważ się „przejść na wyższy stan skupienia”. Tego Ci życzę!

 Z pewnością nie wybrano cię dla jakichś zalet, których by innym brakowało, a w każdym razie nie dla władzy lub mądrości. Skoro jednak zostałeś wybrany, musisz dać z siebie tyle siły, serca i rozumu, na ile cię stać.

 

2 myśli na temat “Trzynasty wojownik

Dodaj własny

Odpowiedz na Paweł Skubis OP Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: