No to w drogę!

Przygody! To znaczy: nieprzyjemności, zburzony spokój, brak wygód. Przez takie rzeczy można się spóźnić na obiad. – Bilbo Baggins

Pamiętam, że w swoim życiu, pewnie jak każdy,  wciąż przekraczałem nowe granice. Pewnego dnia po raz pierwszy wyszedłem z domu, opuściłem „bezpieczny świat” mojego podwórka, jednej ulicy, osiedla, miasta czy nawet (na szczęście na krótki czas) kraju. Zmieniałem miejsce zamieszkania i stan życia. I podczas każdego z tych „przejść” rodziło się we mnie jakieś konkretne wewnętrzne napięcie, lęk przed nieznanym połączony z wielkim pragnieniem odkrywania – wyruszenia w drogę.

„Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Łk 9,23)

Wielu moich znajomych wie, że uwielbiam książki J.R.R. Tolkiena i niezależnie od okoliczności jak najczęściej wracam do nich choć na chwilę. Ostatnio zastanawiałem się, co jest w nich takiego szczególnego?

Otóż tym co mnie najbardziej w tych historiach pociąga jest… droga. Wszystko dzieje się tam podczas niej, nie ma tam jakiejś skostniałej stagnacji czy bezczynności. Po pewnym czasie zdałem sobie sprawę jak to wspaniale przekłada się na moje codzienne życie.

Każdy ma jakąś drogę, jakąś przygodę, jakąś podróż, o której wie, że musi w nią wyruszyć, którą musi podjąć, coś z czym musi się zmierzyć. Jeśli nie dla siebie samego, to dla najbliższych mu osób. I bardzo często najtrudniejszą częścią drogi jest sam moment wkroczenia na nią.

Gandalf: Po powrocie sam będziesz miał co opowiadać.

Bilbo: A zagwarantujesz mi, że wrócę?

Gandalf: Nie… Ale jeśli wrócisz, nie będziesz już taki sam.

Bilbo: Tego się obawiam.

Chcę Ci powiedzieć, że jeśli zdecydujesz się na odwagę wyruszenia w drogę, zmierzenia się z samym sobą,  to sprawisz że Twoje życie będzie uczyć Cię każdego dnia, że przestanie być ciągłym powtarzaniem tych samych schematów i staniesz się stwórcą swojego życia, na podobieństwo Tego który Cię stworzył.

Stwórcę poznaje się w jego dziełach, a Bóg zostawił i każdego dnia daje nam ich tyle, że nie starczy nam życia na zachwycanie się tym wszystkim. Ale spokojnie, mamy przed sobą całą wieczność z Nim, to wystarczająco wiele.

Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi (Łk 24,13-15).

On zawsze idzie z Tobą! Pamiętaj o tym!

4 myśli na temat “No to w drogę!

Dodaj własny

Odpowiedz na Talita Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: