Prześwietlona ciemność

W galerii Muzeum Narodowego w Krakowie, nad Sukiennicami, wisi obraz, który nosi tytuł „Pochodnie Nerona”. Przedstawia on egzekucję chrześcijan podczas prześladowań właśnie za panowania tego cesarza. I nie chcę tutaj pisać recenzji dzieła sztuki, ale podzielić się tym co przeżyłem w pewne niedzielne popołudnie gdy przed nim stanąłem.

Pierwszą rzeczą która od razu „rzuca się w oczy” jest światło. Cesarz- zbrodniarz i prześladowca jest w pełnym świetle i blasku, a cierpiący niewinnie chrześcijanie są w cieniu, można powiedzieć że tkwią w ciemności. I właśnie to od samego początku mnie uderzyło. Patrząc na sam obraz, ciężko mi było zrozumieć jego sens. Kluczem do całości był napis na ramie obrazu: Et lux in tenebris lucet, et tenebrae eam non comprehenderunt – „A światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła”. Wtedy „otworzyły mi się oczy”.

Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności. (1 J 1,5)

To nie Neron jest światłem tego obrazu, chociaż może próbować je zawłaszczać, skupiać wszystkie sztuczne jego źródła na sobie. Ale jego światło jest puste i martwe. To chrześcijanie, chociaż powieszeni na słupach i podpaleni, chociaż cierpiący nieziemskie męki. To właśnie oni mają prawdziwe światło w sobie, i niepotrzebny im jest żaden pozorny i zewnętrzny blask. Mają jedyną realną światłość – prawdę Ewangelii.

Ja jestem Światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia. (J 8,12)

Stojąc przed tym dziełem zdałem sobie sprawę z faktu, że bardzo często z wielką zaciekłością walczę z tym złem które mnie otacza, z ciemnością która jest „na zewnątrz”, bo to wbrew pozorom jest znacznie łatwiejsze niż zabrać się za usuwanie ciemności ze swojego własnego serca. Oburzanie się na „zły świat” wcale nie wymaga jakiegoś ogromnego wysiłku czy zaangażowania. Zmierzenie się z prawdą o samym sobie już tak. I można kłócić się o Halloween’owe dynie czy cokolwiek innego, a przy tym zamknąć serce na osobę żyjącą tuż obok. Tylko czy tak właśnie ma to wyglądać?

Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność! (Mt 6,23)

Nie mówię tutaj, że zwalczanie zła w świecie jest czymś niepotrzebnym i niech każdy teraz zajmie się swoim sercem a „wszystko się ułoży”. Chodzi mi raczej o to, że gdy w naszym sercu zapanuje światłość, to nic i nikt z zewnątrz nie będzie w stanie jej w nas zgasić,  wtedy naprawdę będziemy „światłem świata”. Bo ciemność da się zwyciężyć tylko w jeden sposób – rozświetlając ją.  

 […] niech nie ślubuje przebrnąć przez ciemności nocy, kto nie widział jeszcze zmroku.

Jedna myśl na temat “Prześwietlona ciemność

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: